Nerwica Natręctw / Ucieczka w Sen

Mój stan z dnia na dzień się pogarsza. Wydawałoby się, że jest tak źle, że nie może być gorzej…  a jednak. Nie wiem czemu to przypisać; aura, oddziaływanie wszechświata, czy zwyczajna nagła progresja objawów  Ostatnie dni są niczym wyjęte z życiorysu, siedzę jak w katatonii w świecie swoich przetwarzań i nie mam kontaktu z otaczającym mnie światem.
Od jakichś kilkunastu dni wydłużam sen do maksimum, bo to jest jedyna opcja ucieczki przed tym kurewstwem co siedzi w mojej głowie, ale i we śnie mnie dopada, i wtedy się budzę. Ostatnio spałem dobę z hakiem. Jednak coś za coś. Im dłuższy sen , tym większe na pięcie po przebudzeniu. Dajmy na to wstałem wczoraj o siedemnastej i dopiero teraz kiedy mój dzień zbliża się ku końcowi napięcie zaczyna lekko odpuszczać, ale to tylko jeden z elementów choroby, inne pozostają bez zmian, czyli w ciągłej progresji ; właściwie nie wiem jak udało mi się wygospodarować czas by napisać ten post. Wracając do snów, po prostu tęsknię za nimi, nieważne czy śni mi się coś mniej lub bardziej przyjemnego.

Ten wpis został opublikowany w kategorii alienacja, astral, choroba, cierpienie, Depresja, męka, Nerwica, Nerwica Natręctw, objawy, OCD, pogoda, sen, sny, Zaburzenia obsesyjno kompulsyjne i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Nerwica Natręctw / Ucieczka w Sen

  1. ~Nototenia pisze:

    Po ponad trzech miesiącach przeleżanych w łóżku Convulex w pakiecie z dwoma innymi specyfikami zrobiły różnicę. Pomimo stanów napięcia, potoków natrętnych myśli i wyobrażeń, wychodzę z domu. Rozmawiam z ludźmi, tyle o ile, bo mam spore problemy z budowaniem zdań złożonych, zdarza się, że jąkam się lub zacinam. Mam kłopoty z koncentracją i łapię zawiechy. Ręce się trzęsą, w sumie to nieomal cały dygoczę.

    Wyżej napisałem, że poprawę mojego stanu mógłbym przypisać „chemii w proszku” ale tak do końca to nigdy nie jestem pewien. Zawsze jest tyle czynników, które wpływają, że nie sposób dokonać trafnej analizy. Jest jedna rzecz, która się wydarzyła a o której chciałbym opowiedzieć…

    Był czas kiedy byłem w głębokim dole, pełen złości na rzeczywistość, co dzień budząc się z wrażeniem, że jest tak źle, że gorzej być nie może. Napięcie nerwowe towarzyszyło mi prawie 24h, postanowiłem poeksperymentować z paleniem marihuany (alkohol niewiele daje a nie chcę wpaść w nałóg). Nigdy tego nie robiłem, pamiętałem że kumpli to odprężało, zdawało mi się że niczym nie ryzykuję. Wziąłem trzy machy po czym rozpętał się armagedon!

    Wszystkie objawy zintensyfikowały się do tego stopnia, że ledwo byłem w stanie się poruszać. Świadomość zrywała się… wracała i znów zrywała. Natrętne myśli przybrały na sile do tego stopnia, że czułem iż jestem o krok od tego by całym sobą uwierzyć w historie jakie się piszą! Leżałem na łóżku cały napięty i wierzyłem w to, że jak się rozluźnię to umrę. Trudno ubrać w słowa to, co się ze mną wówczas działo ale było strasznie.

    Mam wrażenie, że za sprawą tego doświadczenia mogłem przez chwilę zobaczyć czym są urojenia. Moja złość na to, że życie okrutnie się ze mną obeszło zelżała.
    Dziś wiem, że żyję w piekle ale zawsze może być gorzej… i dziękuję za to, że nie mam psychozy.

    Marne to pocieszenie ale zaglądam na tę stronę Sick Dreamer, spojrzeć co tam u Ciebie, na polu bitwy, bitwy o przetrwanie kolejnego dnia. Wiem, że nie tylko ja walczę i dodaje to trochę otuchy.
    Pozdrowienia dla Ciebie i pozostałych z OCD!

    • Sick Dreamer pisze:

      Trzymaj się Stary i więcej z MJ nie eksperymentuj. MJ, choroba i leki to niezbyt dobre połączenie

    • Sick Dreamer pisze:

      A tak na marginesie Identyczne skutki uboczne czyli podjąkiwanie się i zacinanie przy artykułowaniu nawet krótkich zdań miałem po Zolafrenie. A lekarz w szpitalu z uporem maniaka wmawiał mi że to objaw choroby. Wyszedłem ze szpitala, pobrałem jeszcze kilka tygodni i odstawiłem bo żadnego efektu leczniczego nie zauważyłem, a problemy z wymową ustąpiły prawie od ręki.

      • ~Nototenia pisze:

        Jem Olanzapinę w postaci Ranofrenu akurat. Faktycznie, wcześniej nie miałem z jąkaniem problemów, nie połączyłem tego faktu z tą małą żółtą tabletką. Jestem jednak w stanie to przeboleć, boję się jakichkolwiek rotacji w lekach.
        Innym skutkiem ubocznym jest np. senność ale to mi akurat „gra” bo wolę spać niż żyć.

  2. ~Karolina pisze:

    Ja juz tez mam dosyć nerwicy natrectw. Nie mogę normalnie żyć. U mnie kest tak ze po kazdej imprezie sobie wkrecam ze zdradzilam swojego chłopaka. Teraz juz nawet nigdzie nie wychodzę,ponieważ staram się uniknąć kolejnych wyobrażeń..

  3. ~Dominic Toretto pisze:

    Najlepiej jest ignorować natrętne myśli. Wiem, że to jest bardzo ciężkie, ale nie ma innego sposobu. Ludzie, musicie nauczyć się nie wchodzić w te natrętne myśli. Najrozsądniej gdy takowe przychodzą to w ogóle na nie nie odpowiadać.
    Pozdro

    • ~paulina pisze:

      Ignorowanie natrętnych myśli powoduje ich nasilenie.

      • ~Dominic Toretto pisze:

        Owszem, ignorowanie powoduje nasilenie natrętnych myśli, ale przez jakiś czas (1-10 min), a potem będzie prawdopodobnie lepiej. Wchodzenie w te myśli skutkuje dużo gorszym cierpieniem niż ich ignorowanie. Wiem, co mówię. Jeśli nie wierzysz to pooeksperymentuj w ten sposób, a przyznasz mi rację.
        Pozdrawiam i życzę zdrowia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>