Nerwica Natręctw / Rezonans Magnetyczny c.d.

Na badanie rezonansem magnetycznym zdecydowałem sie z czystej ciekawości, bo przecież wiadomo, że nawet w przypadku wykrycia jakichś zmian w tkance mózgowej trepanacji czaszki się nie poddam.  Właściwie początkowo miałem zrobić tomografię ale po zaczerpnięciu języka w internecie uznałem że w tego typu przypadkach rezonans może być opcją lepszą bo obraz mózgu z wszelakimi patologicznymi zmianami jest dokładniejszy. Miałem do wyboru; badanie bez kontrastu i badanie z kontrastem ( po podaniu tej substancji obraz jest jeszcze wyraźniejszy) a podaje się go drogą dożylną podczas samego badania  rezonansem co daje dwie obrazy obszaru mózgu i w takiej kolejności obraz jest opisywany przez specjalistę. Należy nadmienić, że sama substancja pod tytułem „kontrast” jest toksyczna dla organizmu i kilka dni przed rezonansem trzeba zrobić badanie wydolności nerek (badanie poziomu kreatyniny we krwi) . Chodzi tu o jak najszybsze wydalenie „substancji kontrastowej” z organizmu. W związku z tym już po badaniu rezonansem magnetycznym należy w jak najkrótszym czasie wypić jak największą ilość płynu by jak najszybciej wydalić wraz z moczem ów kontrast. Ostatnie dni przed badaniem nie odczuwałem żadnego stresu, prawie w ogóle o tym nie myślałem. Kiedy wszedłem do poczekalni gabinetu z miejsca moją uwagę przykuła uroda pani z rejestracji. Szkoda, że w temacie kontaktów damsko-męskich mam już od dawna pozamiatane jako i w życiu przecież. Badanie wyglądało następująco: Przed badaniem założono mi wenflon, przez który w czasie badania miał być podawany ów „kontrast”. Włożyłem sobie zatyczki do uszu i położyłem się na leżance. Potylicę miałem unieruchomioną obejmą – czymś w rodzaju hełmu , na twarz założono mi nakładkę odpowiednio wyprofilowaną z otworami na oczy; Było nieco klaustrofobicznie bo głową mogłem ruszyć może na milimetr-dwa. Gdyby coś takiego przydarzyłoby mi się w innych okolicznościach np. w jakiejś jaskini i byłbym zdany na siebie sparaliżowałby mnie strach, tutaj wiedziałem, że wszystko jest pod kontrolą ( dwie panie czuwały nad tym żeby wszystko był OK ) więc nie byłem zatrwożony, odczuwałem tylko dyskomfort. A więc wjechałem do tunelu, czy też pod kopułę. W prawej ręce miałem gruszkę którą mogłem dać sygnał by przerwano badanie,  ze względu na jego specyfikę czyli praktycznie całkowite pozbawienie możliwości poruszania się i związane z tym odczucia klaustrofobiczne, oraz natężenie dźwięku (podobno jakieś 15 -20 % badanych nie wytrzymuje).
I zaczęła się kanonada. Dźwięki, ich brzmienie, natężenie, długość były bardzo zróżnicowane. Jedne przypominały buczki alarmowe w zakładach przemysłowych, inne odgłos drukarki podczas drukowania ( tylko jakieś dziesięć razy głośniej ). Inne z kolei stukot końskich kopyt. Niektóre mnie wręcz rozbawiały więc się podśmiewałem. Ogólnie rzecz biorąc byłem przygotowany więc nie robiło to na mnie większego wrażenia, chociaż nie wiem jakby to wyglądało bez zatyczek , generalnie nie było głośniej niż w pierwszej lepszej dyskotece, pod koniec badani  zaczął pobolewać mnie kark od leżenia w stałej pozycji, badanie trwało jakieś pięćdziesiąt minut.

Sam wynik badania w poprzednim wpisie nieco przeinaczyłem, sam nie wiem dlaczego.
Rzeczywisty brzmi następująco: Dwie drobne przestrzenie płynowe o średnicy 4 i 3 mm widoczne są w okolicy dolnej części odnogi tylnej torebki wewnętrznej po stronie lewej- prawdopodobnie o charakterze poszerzonych przestrzeni okołonaczyniowych Robina- Virchowa. Tkanka mózgowa w granicach normy.

Jestem umówiony na wizytę u neurochirurga celem konsultacji odnośnie tych dwóch przestrzeni płynowych

Jakoś udało mi się napisać ten post … w kilkunastu podejściach

Ten wpis został opublikowany w kategorii choroba, emocje, leczenie, mózg, Nerwica, Nerwica Natręctw, OCD, Zaburzenia obsesyjno kompulsyjne, żyła i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Nerwica Natręctw / Rezonans Magnetyczny c.d.

  1. ~Nototenia pisze:

    Zaraz po niebanalnej nazwie rozpoznania (zanim dojadę do końca zdania nie pamiętam już co było na początku) największą uwagę skupiłem na wersie z „urodą pani z rejestracji” ;)
    No zdaje się, że mam podobnie; jest problem z powiedzeniem pani w okienku na poczcie, że potrzebuję druczek na paczkę a co dopiero zagadać do uroczej dziewczyny, zapomniałbym odmiany przez przypadki albo w ogóle cały alfabet by się posypał.
    Najpierw jest „oooh! jaka śliczna…” a po chwili zachwyt się rozpuszcza ustępując miejsca rozgoryczeniu szarej rzeczywistości „ehh… kurwa!”.

    • Sick Dreamer pisze:

      To u mnie jest trochę inaczej. Jak się bardzo zepnę jestem w stanie zagaić, ale co potem. Co jestem w stanie jej zaoferować;poza uczuciem rzecz jasna. Trzydziestokilkuletni facet siedzący na garnuszku w takim gównie że samemu mu trudno ze sobą wytrzymać a co mówić osobie która pierwszy raz się z czymś takim zetknęła.

      • ~paweł pisze:

        Cześć, czy jesteś już po konsultacji z neurochirurgiem ? Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy. Dzięki w ogóle że jeszcze piszesz, ja tu często zaglądam.

        • ~paweł pisze:

          Jeszcze jedna rzecz. Co do zagadywania do dziewczyn. Kiedyś brałem taki lek Pernazyna, który na mnie tak działał że się pozbyłem objawów fobii społecznej i odblokowałem się na kontakty z płcią przeciwną. To było dużo lat temu i oczywiście na początku miało to duży wpływ na jakość mojego życia. Można powiedzieć że przez kilka lat, pomimo NN byłem „szczęśliwy”, zakochałem się i ogólnie wszystko fajnie. Tylko że moja nerwica nawet to piękne uczucie zamieniła w g****. Szkoda tej drugiej osoby. Ja się męczę, męczę też innych sobą. Po co takie życie bez celu, sensu i nadziei. Chyba lepiej do czegoś dążyć i marzyć niż już mieć to i bać się że się wszystko popsuje i już nic nie zostanie.

        • Sick Dreamer pisze:

          Jeszcze nie byłem Idę w połowie czerwca, bo niestety dałem ciała za pierwszym razem, po prostu nie byłem w stanie wyjść z domu

  2. ~Rocket pisze:

    Wysłałem ci wiadomość na e-maila.
    Pozdrawiam

  3. ~Nototenia pisze:

    Witaj SD!
    Dawno nie zaglądałem ale gdzieś po drodze odczytałem, że jeśli ktoś ma życzenie to możesz się do niego odezwać na mejla.
    Dość długo przetwarzałem czy to w ogóle ma sens ale może coś owocnego się zrodzi z takiej konfrontacji myśli, a mam kilka tematów do poruszenia na których „tępię zęby” samotnie siedząc w fotelu.
    Więc daj znać kiedy będziesz dał radę… a ja odpowiem kiedy dam radę.

    • Sick Dreamer pisze:

      Odezwę się asap , tylko teraz naprawdę ze mną słabo a mam jeszcze wizytę u dentysty i neurochirurga, pomijając kwestię psychiki zauważyłem że z roku na rok jestem coraz mniej wydolny , teraz po przejściu 200 metrów wolnym krokiem padam jak kłoda, wynika to z siedzącego trybu życia i braku jakiejkolwiek formy aktywności fizycznej, ech czuję się jak wrak, ludzie wokół mnie chorują znajomi umierają na raka,a ja się kiszę w tym gównie. Postaram się trochę ogarnąć i napiszę do Ciebie

  4. ~bejbulec pisze:

    Witaj tez choruje na tą chorobe i nigdzie w necie nie spotkalam sie z objawami podobnymi do moich do teraz . wyobraś sobie ,że mam to samo ( z przetwarzaniem informacji szczególnie ) napewno nie aż do tego stopnia co ty , ale bardzo podobnie. I nie leczę sie jeszcze bo do tej pory umialam z tym żyć. i choruję na to odkąd pamiętam. a od niedawna jest coraz gorzej. Jeśli chcesz to sie odezwij na email ( alatur1@wp.pl )

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>